Dorota Piekarczyk (Coach, Psycholog Biznesu)

Mój długoletni związek z Najem rozpoczął się jesienią 1994 roku. Pracowaliśmy w biurze przy ul. Odolańskiej. Było to mieszkanie dostosowane do celów biurowych. Charakterystyczne dla tego biura było klimatyczne poddasze, na które prowadziły drewniane schodki. W ciągu dnia najbardziej charakterystycznym dźwiękiem był tupot nóg po tych drewnianych schodach. Ciągle ktoś wbiegał na górę, zbiegał w dół, a całe schody trzęsły się i trzeszczały.   Wspólną przestrzeń biurową wypełniał duży owalny stół, przy którym wszyscy pracowaliśmy – jeśli nie biegaliśmy na poddasze, gdzie były komputery i segregatory. Ten stół gromadził nas wszystkich ze wszystkim co wnosiliśmy danego dnia do firmy – z niewyspaniem, stresami, dowcipami, rozważaniami na temat projektów. Przy tym stole toczyło się nasze firmowe życie.